Zaznacz stronę

Bóg czy człowiek? Niebo czy ziemia? Odwieczne dylematy katolika

25 lutego, 2026

Dopiero dzisiaj wpadł mi w ręce felieton nowego „starego” redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego” pt. „Ciężka choroba horyzontalizmu”. Autor odnosi się wpisu Krzysztofa Kralki (ja napiszę imię i nazwisko, bo dobie internetu to wcale nie żadne rozgłaszanie jego decyzji), który napisał, że opuszcza zgromadzenie i przestaje być księdzem. Ks. Gancarczyk uważa, że brak publicznych przeprosin Boga za porzucenie kapłaństwa wynika między innymi z choroby, „na którą cierpi wielu katolików – żeby nie napisać, że na tę chorobę cierpi Kościół”. Polega ona na tym, zdaniem Autora, że Kościół, czy owych „wielu katolików” troszczy się najpierw o dobre warunki życia na ziemi, a potem ewentualnie o chwałę Boga i zbawienie dusz ludzkich. Co więcej, „bardzo zły wybór” księdza uderza w samego Boga.

Zgadzam się, że niektórzy z nas mogą cierpieć na taką chorobę, w której Kościół staje się tylko instytucją charytatywną. Chciałbym jednak dopytać red. Gancarczyka, gdzie widzi on takie oznaki tej choroby w polskim Kościele. Bo istnieje też drugi biegun tej samej choroby – wertykalizm. Bo przyczyna tej choroby jest jedna: oderwanie Boga od człowieka, nieba od ziemi, człowieczeństwa od bóstwa Chrystusa. Obie formy tej samej choroby krytykowali już prorocy, chociaż jeszcze nie myśleli o tym, że kiedykolwiek Bóg mógłby się stać człowiekiem. Najpierw krytykują to, że Izrael oddaje cześć bożkom (to oczywiście jest metafora czynienia Boga ze stworzenia, absolutyzowanie tego, co stworzone). Nie oddaje czci i chwały prawdziwemu Bogu. I to można by rzeczywiście podpiąć pod chorobę horyzontalizmu. Wszak wszelkie bożki to wytwór wyobraźni i nieskończonych pragnień człowieka. Ale jest także druga strona medalu: ci sami prorocy w ostrych słowach piętnują składanie ofiar, mnożenie postów i wyrzeczeń, przy jednoczesnym lekceważeniu bliźniego. Już od początku Wielkiego Postu czytaliśmy o prawdziwym poście, który wybiera Pan – jest to rozerwanie kajdan zła i przyjście z pomocą bliźniemu w potrzebie. Prorok Ozeasz mówi, że Bóg chce miłosierdzia, nie ofiary. Przedwczoraj w Ewangelii Jezus mówi o tych, którzy okazywali miłość czynną potrzebującym, nie wiedząc, że robią coś szczególnego i że w ten sposób czynili to Królowi i samemu Bogu.

To prawda, że najpierw mamy oddawać cześć Bogu, a dopiero potem dbać o dobre warunki życia na ziemi. Ale można tylko oddawać cześć Bogu i nie dbać o poprawę warunków na ziemi. Trzeba czynić jedno i drugie. I tu jest napięcie między jednym i drugim. Kiedy faryzeusze zarzucają Jezusowi, że nie postępuje zgodnie z tradycją starszych, bo nie obmywa rąk, Jezus odpowiada, że faryzeusze pod pozorem wierności tradycji i oczywiście „dla Boga”, uchylają przykazanie Boże. Mówią ludziom, że to w porządku, gdy Bogu coś oddajesz w ofierze, by oddać Mu cześć, choć przez to rodzice potrzebujący pomocy materialnej jej nie otrzymają. Jezus mówi, że to grzech przeciwko czwartemu przykazaniu.

Kościół w Polsce to raczej częściej grzeszy wertykalizmem niż horyzontalizmem. W Chrystusie to, co boskie łączy się w niepojętej dla nas, choć rzeczywistej, komunii z tym, co ludzkie. Bardzo niebezpieczne jest to, gdy zaczynamy Boga przeciwstawiać człowiekowi. Albo się modlę albo pomagam człowiekowi. Trzeba robić jedno i drugie. Mam wrażenie, że często całe chrześcijaństwo zredukowane jest w Polsce tylko do kultu. Jest ono rozumiane jako coś wyłącznie religijnego. No może jeszcze podlane odrobiną moralizmu. Tymczasem chrześcijaństwo jest wiarą: jest kult, liturgia, którą przeżywamy w kościele, ale jest też reszta życia wiary poza kościołem. Właśnie to może być jeden z powodów, dla którego coraz więcej ludzi szuka pomocy w ich aktualnym życiu poza Kościołem. Pisałem o tym już kilka razy. Sprawę zbawienia przenosimy poza to życie. Albo troska o zbawienie to praktycznie kult i przyjmowanie sakramentów. Zgoda, że Jezus nie powiedział, że królestwo Boże na ziemi zamieni ją w raj. Nie zamieni. Ale mamy robić to, co możliwe. Ja bym powiedział, że w chowaniu się za kultem, „wertykalizmem” kryje sie właśnie pewna ucieczka przed tym, by nie podejmować odpowiedzialności na zmianę, na ile to możliwe, warunków życia na ziemi. Ale nie trąbmy w nie wiem jakie trąby. Chodzi o to, co mogę zrobić wokół dla innych i poprawy życia tuż obok mnie. Umocniony sakramentami i modlitwą mam dawać świadectwo o dobroci Boga nie pobożnymi uczynkami, jak mówi Jezus, ale uczynkami miłosierdzia. Wierzę, że kiedy Jezus mówi o obecności królestwa Bożego na ziemi, a nie dopiero po śmierci, to ma na myśli także poprawę warunków życia na ziemi. Owszem, najpierw przez zwrócenie serc ludzkich ku Bogu, na doświadczeniu miłości ze strony tych, którzy w Niego wierzą. Czasem ta poprawa będzie polegała na tym, że dzięki przyjętej łasce Boga będziemy mogli znosić trudne doświadczenia, jeśli już nie mamy na nie żadnego wpływu.

Podam dwa przykłady choroby „wertykalizmu”

W pewnej parafii zbierano na kosztowny remont dachu kościoła. Przez długi czas. W tej samej parafii mieszkała kobieta z trójką dzieci. Brakowało jej na opał na zimę. Miliony poszły na miedziany dach. Ale jakoś nikt nie zauważył, że może trzeba by też wesprzeć kobietę i dzieci w potrzebie. Czy oddajemy cześć Bogu pokrywając dach kościoła a równocześnie nie zauważamy, że ktoś obok nas nie ma pieniędzy na opał? Moim zdaniem nie. Trzeba robić jedno i drugie.

W szpitalach pojawia się często kapelan. Na czym polega jego posługa (często dlatego, że ma to zajęcie obok innych)? Że odprawi mszę świętą i przyniesie chorym komunię świętą. Chwalebne. Ale ten sam chory potrzebuje w tym trudnym czasie, aby z nim porozmawiać, aby chociaż chwilę pobyć. Nawet jeśli ksiądz nie ma na to czasu, bo rzeczywiście obciążony jest innymi obowiązkami, to stoi właśnie za tym wyobrażenie, że sama komunia święta wystarczy. Bo przecież Kościół troszczy się głównie o zbawienie dusz. Ale czasem to zbawienie dusz zależy od spotkania także z człowiekiem. Bóg dał się poznać przez człowieka Jezusa Chrystusa

Dariusz Piórkowski SJ

Brat w wierze, jezuita, prezbiter w: Towarzystwo Jezusowe

0 komentarzy