Przyznam, że zdziwiła mnie interpretacja Pisma świętego odnośnie do wybrania i odrzucenia Izraela, którą zaprezentował o. Jakub Waszkowiak OFM w podcaście „Pogłębiarki”pt. „Dlaczego biblijnego Izraela nie należy utożsamiać z państwem Izrael”. Zaznaczam przy tym ponownie, że tym wpisem ani nie bronię, ani nie próbuję usprawiedliwić zbrodniczych działań obecnego państwa Izrael, tylko próbuję zrozumieć to, co mówi nam Pismo święte, a nie polityczne układy i kłótnie w internecie.
O. Waszkowiak mówi między innymi tak:
„Naród Wybrany pierwotnie. On miał głosić Ewangelię, on miał przyjąć Mesjasza, to nie było w planie Pana Boga, że miał być odrzucony, ale w związku z tym, że zaniedbali w sobie tak wielki dar, że mogli przyjąć Jezusa jako Mesjasza, w teologii mówimy, że przyjmą Go jako ostatni (…) Izrael w jakimś sensie zmarnował swoje powołanie. Dlatego też Kościół wszedł w tę rolę (…) ale to mieli docelowo robić Żydzi. I oni niestety minęli się ze swoim powołaniem”
Zgadzam się, że pierwotnie Izrael miał pociągnąć do siebie, do Mesjasza wszystkie narody i głosić Ewangelię. Trudno jednak zgodzić się z tezą, że tego w ogóle nie zrobił i że jego miejsce zajął nagle jakiś …. Kościół. Trochę brzmi to zabawnie, ponieważ Kościół ukazany jest tutaj tak, jakby apostołowie, uczniowie i w pewnym sensie sam Jezus byli kimś zewnętrznym, spoza Izraela, jakby byli „misjonarzami”, którzy przybyli do Palestyny z Kościoła, który zrodził się gdzieś obok „odrzuconego” Izraela w Europie czy w samym Rzymie. Można by ironicznie powiedzieć, że Papież już był w Rzymie (Bóg w ukryciu stworzył inny Kościół), i gdy się okazało, że Izrael w przywódcach religijnych odrzucił Jezusa, „Papież” wysłał misjonarzy – apostołów i w miejsce Izraela założył już w pełni oficjalny Kościół. Po prostu zastąpił Izrael Kościołem, który powstał niezależnie od Izraela i obietnic danych Abrahamowi. Czujemy, że to jest absurdalne.
Przecież wszyscy uczniowie: mężczyźni i kobiety, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa Mesjasza i Żyda, byli Żydami, członkami Narodu Wybranego. Podobnie sam św. Paweł. Oni są właśnie tą Resztą Izraela, która rozpoznała w Jezusie Mesjasza, a dopiero potem za sprawą tej Reszty poganie wespół z Żydami weszli do Kościoła.
Twierdzenie, że Kościół wszedł w rolę Izraela, bo Żydzi całkowicie odrzucili Jezusa, jest nieporozumieniem lub patrzeniem na Kościół w sposób ahistoryczny. Rzeczywiście, jest to raczej zgodne z dualistycznym, czarno-białym odbiorem świata przez nasz mózg: albo wszyscy albo nikt. Ale to nieprawda, że cały Izrael został odrzucony albo że nie zaniedbał swoje powołanie. Bo właśnie ta garstka Izraela zgodnie zresztą z zapowiedziami Jezusa o królestwie Bożym, który rozrasta się powoli od małego ziarenka gorczycy – właśnie z tej Reszty Izraela, od zaczynu, od soli, od płomyka światła w ciemności, jest zrealizowaniem zapowiedzi proroków. To prawda, że większość nie przyjęła Jezusa, ale nie można powiedzieć, że cały Izrael, a w jego miejsce wszedł Kościół, jakby między Izraelem i Kościołem nie było żadnej ciągłości. Przecież sam Jezus jest tą Resztą Izraela, który czytając Pisma, rozważając je, wypełnił je jako człowiek.
Skąd więc to uporczywe powtarzanie, że cały Izrael jest odrzucony, że nie jest już Ludem Wybranym?
Po pierwsze z tego samego powodu, z którego dzisiaj w Polsce i nie tylko rodzą się podziały wśród wierzących. Patrzymy na siebie najpierw przez pryzmat polityki i partyjnych podziałów. W wielu domach nie tylko w Polsce ważniejsze są sympatie polityczne niż wiara. Widzimy obecne państwo Izrael i przez ten pryzmat interpretujemy Ewangelię i Listy Pawłowe.
Po drugie, z powodu zero-jedynkowego postrzegania i porządkowania świata, że wszyscy Żydzi popierają ludobójstwo i rząd Netanjahu, że wszyscy Niemcy to hitlerowcy, a wszyscy Polacy to złodzieje, że gdy w partii jeden okradnie lub okaże sie przestępcą seksualnym, to cała partia jest zła itd. Oczywiście, po drugiej stronie jest wtedy ta dobra część, samo dobro. Niestety, to nieprawda. Także w Kościele są święci i zbrodniarze, mimo że wszyscy należą do Kościoła albo formalnie uznają się za chrześcijan. Niemałą rolę odgrywa tutaj po prostu niechęć i nienawiść, która jest pierwszym odruchem wobec tych, którzy nas krzywdzą. I uogólnianie. Nie trzeba wtedy rozróżniać, nie trzeba znosić złożoności świata. Upraszczanie jest mechanizmem obronnym, czasem potrzebnym, ale źle się dzieje, jeśli staje się on podstawowym modułem działania.
Po trzecie, jesteśmy zakładnikami triumfalistycznej wizji obecności Kościoła w świecie. Uważamy, że Bóg działa za pomocą mas, ogromnych liczb i wpływów. I dlatego niektórzy nawet nie dostrzegają, że u początków Kościoła stoi mała garstka uczniów, którzy byli Żydami, bo nam się to wydaje nieznaczące. Dopiero gdyby cały Izrael przyjął Mesjasza, wtedy zgadzałoby się to z naszymi wyobrażeniami i sposobami działania. Z tego samego powodu nie możemy pojąć i pewnie przyjąć nauki Jezusa o uczniach, którzy są solą ziemi, także w sensie ilościowym. Bo wiadomo, że sól nadaje smak, ale jednocześnie nie daje jej się dużo do potraw. My w Kościele triumfującym chcielibyśmy być raczej wodą, oceanem i wtedy dopiero sądzimy, że chrześcijaństwo będzie silne, będzie miało wpływ.
Na ciągłości między apostołami a obecnym Kościołem opiera się tzw. sukcesja apostolska, dzięki której możliwe jest sprawowanie Eucharystii i innych sakramentów. Pomiędzy Resztą Izraela a Kościołem jest ciągłość, a nie całkowite zerwanie. To właśnie przypisywanie przez wieki całkowitej winy za ukrzyżowanie wszystkim Żydom i wrogość do nich z tego powodu (nie mylić z wrogością wywołaną za czynienie zła, którego w podobny sposób dopuszcza się pozostała część ludzkości,j jak choćby obecne ludobójstwo dokonywane przez państwo Izrael w strefie Gazy czy Libanie) wykreowała tę kuriozalną koncepcję całkowitego odrzucenia Izraela przez Boga i ideę całkowitego zastępstwa Narodu Wybranego przez Kościół.
Wydaje sie, że powoli idziemy także w tym kierunku, że sami chrześcijanie, jeśli rzeczywiście mają żyć Ewangelią, a nie być tylko ochrzczonymi hurtowo, by uchronić ich przed potępieniem, będą dalszym ciągiem Reszty Izraela, dzięki której powstał sam Kościół. Teraz Kościół jest taką Resztą Izraela dla całego świata. Oczywiście, trudno nam to pojąć, zważywszy na fakt, że na świecie jest 1 mld 300 mln samych katolików. Gdzie ta Reszta? Istotnie, to nie jest garstka ludzi. Ale czy ta wielka liczba ochrzczonych to rzeczywiście prawdziwi uczniowie Jezusa? Czy przyjęty przez nich chrzest rzeczywiście radykalnie zmienił życie? Śmiem wątpić. Myślę, że rzecz jest podobna do sytuacji Izraela. Wszyscy za czasów Jezusa uważali sie za wierzących w Jahwe. Ale tylko nieliczni przyjęli pełne objawienie Jahwe w Chrystusie i stali się uczniami Chrystusa.
Po czwarte, interpretujemy często Pismo święte i Ewangelię z pozycji merkantylno-transakcyjnej religijności, za któąrą stoi strach przed Bogiem. Próbujemy włożyć Boga do tej naszej szufladki. Nie pozwalamy Mu być bezgranicznie miłosiernym i nieskończenie obdarowującym człowieka, ponieważ sami żyjemy w świecie, w którym wszystko jest za coś, w którym wszystko można otrzymać tylko w nagrodę. Jest to tak silne, że wielu wierzących, jak się okazuje, odmawia niemalże Bogu prawa do miłości swego Ludu, nawet jeśli ten Lud w większości Go nie przyjmuje. Ale to jest dość spójne w tym systemie: Bóg ma być taki jak my. Jeśli my oczekujemy odpłaty, zadośćuczynienia, przebłagania, ubłagania na kolanach, odpracowania, jeśli ktoś nas skrzywdzi, to przyjęcie radykalnie INNEGO Boga, musiało by pociągnąć śmierć naszej wizji Boga, czyli śmierć naszych projekcji i sposobów działania. Ale ilu ludzi tego chce?
Słowem, nie cały Izrael został odrzucony (jeśli w ogóle można mówić o odrzuceniu przez Boga), bo gdyby tak było, nie pisałbym tutaj na blogu jako uczeń Żyda Jezusa Chrystusa i brat Żydów apostołów, a także brat Maryi, Marii Magdaleny, wielu innych kobiet Izraela, które szły za Jezusem w czasie Jego ziemskiego życia.

0 komentarzy