Zaznacz stronę

Naciągane tezy red. Pawła Lisickiego na temat listu KEP o judaizmie

8 kwietnia, 2026

Wysłuchałem fragmentów wywiadu Bogdana Rymanowskiego z Pawłem Lisickim pt. „Dialog czy zdrada”. IRedaktor naczelny „Do Rzeczy” uważa, że Izrael nie jest już Narodem Wybranym, że Żydzi wcale nie są żadnymi starszymi braćmi w wierze, a list biskupów ws judaizmu to przejaw aktualnej polityki i przyjęcia lub przejęcia od ewangelikalnych chrześcijan syjonistycznych tez, wspierających aktualne poczynania państwa izrael.

To, że pan Lisicki niemal wszędzie widzi drugie dno, już mnie nie dziwi. Mam tu na myśli powyższą tezę o przejęciu myślenia przez episkopat od ewangelikalnych chrześcijan. Tak chcą postrzegać świat odbiorcy jego pisma i takie uproszczenia zawsze się dobrze sprzedają, bo umysł ludzki nie lubi subtelności, rozróżnień. To wymaga wysiłku i przyjęcia pewnej tajemnicy. A my chcemy szybkich i pewnych wyjaśnień. Zresztą nie tylko w tym tygodniku. Wyjście poza myślenie zero-jedynkowe jest po prostu niebezpieczne, zagraża poczytności pisma. Rozumiem, że na tym polega „wyrazistość” , której wymaga dzisiejsza obecność w mediach. Ale żeby być „wyrazistym” nie można, broń Boże, wyjść poza myślenie, które w gruncie rzeczy nie polega na szukaniu prawdy, lecz na wkładaniu, jeśli tak można powiedzieć, tego, co dzieje się w świecie, tego, co mówią ludzie, do z góry przygotowanych szufladek, niezbyt wielu, żeby nie było zbyt trudno, żeby nie trzeba było tak naprawdę myślec. W świecie, w którym każdą opinię podaje się jako prawdę jedyną, rzeczywiście coraz trudnie rozmawiać. Już Platon o tym pisał, to znaczy o opiniach, które posiadają luźny związek z prawdą. Redaktor LIsicki w swoich tezach powtarzanych nie tylko w tym wywiadzie przypomina mistrza podejrzliwości, który nie wierzy w to, co mówi, pisze autor tekstu, lecz wierzy tylko w to, co sam przypisze mówiącemu. Musi bowiem potwierdzać własne opinie.

W jednym się zgadzam z panem Lisickim. Rzeczywiście w liście zabrakło dokładnego zdefiniowania słowa „antysemityzm”. W liście zakłada się, że jest jedno znaczenie tego słowa. Ale życie pokazuje, że nawet Żyd może być oskarżony o antysemityzm, jeśli nie popiera polityki obecnego rządu Izraela. W wywiadzie pada też wiele ciekawych i słusznych interpretacji, pytań, doprecyzowań.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na parę punktów mocno „naciąganych” i przekłamanych w wywiadzie. No i zaznaczam, że w żaden sposób nie bronię syjonizmu ani zbrodni popełnianych przez obecne państwo Izrael. Oczywiście, zakładam, że jeśli ktoś patrzy na rzeczywistość przez pryzmat polityki czy ekonomii, to rzecz jasna i tak będę uznany za syjonistę. Ale na to nic nie poradzę. Jest to problem tego, kto tak uważa.

Przede wszystkim, prawdą jest, że Jan Paweł II mówił, iż Żydzi (nie chodzi o przedstawicieli państwa Izrael) są jakby naszymi starszymi braćmi w wierze. Jeśli uznamy, że Abraham jest ojcem wszystkich wierząych w Boga, czyli ufającym Mu radykalnie, to istotnie można powiedzieć, że ci, którzy wierzą w Boga zarówno objawionego w Starym Przymierzu jak i w Nowym są braćmi. Nie dlatego, że wszyscy wierzą w bóstwo Jezusa, ale dlatego, że wierzą wiarą Abrahama. Oczywiście można twierdzić, że na tym etapie Abraham jeszcze nie jest….. Żydem.

I Modlitwa Eucharystyczna nazywa Abrahama naszym patriarchą. W Wigilię Paschalną po czytaniu o ofierze Abrahama pojawia się modlitwa, w której Abraham jest nazwany ojcem wszystkich narodów za sprawą udzielanego chrztu wszystkim, którzy uwierzyli w Chrystusa. Tak Bóg spełnia obietnicę daną Abrahamowi. Po czytaniu o przejściu przez Morze Czerwone prosiliśmy Boga: „aby cała ludzkość weszła do liczby synów Abrahama i dostąpiła godności ludu wybranego”. Jeśli Żydzi nie są już narodem wybranym, lecz są nim tylko ci, którzy przyjmują wiarę w Chrystusa, to z liczby synów Abrahama należałoby też wykluczyć…. samych Żydów, którzy nie przyjmują Jezusa jako Mesjasza.

Sęk w tym, że nie wiadomo, czy pan Lisicki w ogóle przyjmuje zarówno orzeczenia Soboru Watykańskiego II jak i obowiązujące modlitwy liturgiczne. Jeśli nie, to jego tezy poglądy da się wtedy przyjąć, tyle,że nie są to poglądy aktualnego nauczania Kościoła.

Pan redaktor uważa również, że o zakończeniu przymierza z Żydami świadczą słowa Jezusa podsumowujące przypowieść o dzierżawcach winnicy w Ewangelii według św. Mateusza: „Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce” (Mt 21,43). Istotnie, tak Jezus mówi w tej Ewangelii. Ale rodzi się pytanie, czy zaimek „Wam” dotyczy całego Izraela czy tylko arcykapłanów i faryzeuszów. Ewangelista wyraźnie tutaj pisze, do kogo Jezus kieruje swoje słowa. Przecież pierwsi uczniowie Chrystusa to Żydzi, nie sami poganie. Gdyby przymierze Stare zostało zerwane z całym Izraelem, nie byłoby ciągłości między Starym a Nowym Przymierzem. Nie byłoby wypełnienia ( a to oznacza nie tyle anulowanie tego, co było wcześniej, tylko doprowadzenie do pełni, jakbyśmy napełnili do końca naczynie, w którym wcześniej była już woda).

Redaktor Lisicki mówi nieprawdę, interpretując 11. rozdział Listu do Rzymian. Św. Paweł nie mówi tam o odrzuceniu, odcięciu Izraela na zawsze. To oczywiście red., przemilcza, bo nie pasuje do postawionej przez niego tezy. Apostoł pisze, zwracając się do nawróconych pogan: „Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia,  tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami  mogli dostąpić miłosierdzia.  Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie (Rz 11, 30-32)

Św. Paweł twierdzi, że Izraelici dostąpią kiedyś podobnego miłosierdzia i zbawienia jak poganie dzięki ich niewierze dostąpili miłosierdzia teraz. Czy to oznacza, że wszyscy poganie i Żydzi zostaną zbawieni? Tego nie wiemy. Do dzisiaj nie wszyscy niewierzący w Chrystusa Go nie przyjmują i tak umierają. Podobnie zapewne i nie wszyscy Żydzi w przyszłości przyjmą Chrystusa. Tak jak nikt nie zostanie zbawiony dlatego, że się urodził Polakiem, tak i nikt z Żydów automatycznie nie zostanie zbawiony, bo jest mieszkańcem Izraela.

Redaktor Lisicki słusznie zwraca uwagę na nieprecyzyjność tłumaczenia polskiego odnośnie do Bożych darów i wybrania. Powinno tam być dosłownie tak: „nieżałowane są dary łaski i powołanie Boże” (Rz 11,29) Ale należy to zdanie interpretować w całym kontekście. Tego już pan Lisicki nie robi. A św. Paweł pisze, że Izrael został poddany nieposłuszeństwu, że zostanie kiedyś zbawiony. W tym sensie „nieżałowane” oznacza, że Bóg nie żałuje tego co dał, jakby to miało być zmarnowane i nie przynieść owocu. Ojciec syna marnotrawnego nie żałował swojego majątku. Owszem, syn majątek stracił, ale na nowo, albo w ogóle poznał miłość ojca. W księdze Rodzaju czytamy, że Bóg żałował, że Saula ustanowił królem. Ale w gdy św. Pawel pisze o czasowym odrzuceniu Ludu Wybranego, to ma na myśli, że Bóg nie żałuje, iż powołał Izraela i obdarzył go przymierzem. Jak widać więc wszystko zależy od interpretacji.

Nie wszyscy Żydzi odrzucili Jezusa. Przyjęła go Reszta Izraela. Sam Jezus był i jest Żydem, który żył Starym Przymierzem. Kościół jest wspólnotą Żydów i nie-Żydów. Nie ma już podziału na Żydów i pogan. O tym pisze św. Paweł w Liście do Galatów, Efezjan. Jest to oczywiście niewygodne dla tych, którzy odrzucają nauczanie Soboru Watykańskiego II i nie chcą widzieć, że Kościół u korzeni jest żydowski. Podobnie jest to wielce niewygodne dla syjonizmu i współczesnej religijnej ideologii stojącej za działaniami państwa Izrael. Jeśli jesteś antysyjonistą, to jesteś antysemitą, nawet jeśli jesteś Żydem. Trzeba zmieścić skomplikowaną rzeczywistość w szufladkach, które będą podtrzymywać fałszywe opinie.

W Ewangelii św. Jana Jezus tę prawdę wyraża w rozmowie z Samarytanką twierdząc, że „zbawienie bierze początek od Żydów” (J 4, 22). W tym sensie można powiedzieć, że gdyby Bóg zerwał przemierze z Narodem Wybranym, nie byłoby również Przymierza Nowego. I o tym samym pisze św. Paweł gdy mówi, że Izrael jest odrzucony, ale częściowo i czasowo. Św. Paweł pisze tak: „Co prawdą – gdy chodzi o Ewangelię – są oni nieprzyjaciółmi [Boga] ze względu na wasze dobro; gdy jednak chodzi o wybranie, są oni – ze względu na przodków – przedmiotem miłości” (Rz 11, 28). Rzeczywiście, dla dualistycznego, zero-jedynkowego umysłu to jest sprzeczność. Jak można być przez tego samego Boga uznanym jednocześnie za nieprzyjaciela i przedmiot miłości? Dla naszego rozumu, który kocha polaryzację, dwubiegunowość, plemienność i sylogizmu, to jest rzeczywiście niedorzeczne. Paweł Lisicki nie tylko w wywiadzie z Bogdanem Rymanowskim broni nie tyle wiary, co dualistycznego umysłu.

Absurdalne twierdzenia Pana Lisickiego, że biskupi są w pewnym sensie jakimiś agentami ewangelikalnych chrześcijan popierających syjonizm i wojnę, pokazuje, że Pan Redaktor nie potrafi już patrzeć na świat przez pryzmat wiary. Bo to nie jest zbyt atrakcyjne spojrzenia dla współczesnych mediów. I to dopiero jest apostazja. Odmawiać innym prawa do wypowiadania się z punktu widzenia wiary, bo oczywiście to bardzo drażni kogoś, kto patrzy na świat jak polityk i pragmatyk. Dokładnie z tego samego powodu dochodzi do plemiennej polaryzacji przy polskich stołach, kiedy przynależność partyjna czy sympatie polityczne są o wiele ważniejsze niż przynależność do Ciała Chrystusa. Wtedy wiara zostaje podporządkowana polityce albo szerzej ludzkiemu rozumowi, który oferuje jedyne i słuszne interpretacje tego, co dzieje się w tym świecie, w Kościele, w życiu poszczególnych jednostek.

Cała ta burza w katolickiej szklance wody bierze się stąd, że są wierzący, w tym pan redaktor Lisicki, którzy nie uznają w całości nauczania od Soboru Watykańskiego II, nieraz w całości, nieraz po części. I nie uznają, że rozwija się rozumienie Objawienia, ponieważ przykładają do Kościoła polityczne kategorie konserwatyzmu i „odwiecznej” niezmienności.

Dariusz Piórkowski SJ

Brat w wierze, jezuita, prezbiter w: Towarzystwo Jezusowe

0 komentarzy