Zaznacz stronę

O sercu perfekcyjnym, czyli niepodzielonym

12 lutego, 2026

„Kiedy Salomon się zestarzał, żony zwróciły jego serce ku cudzym bogom i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida” (1 Krl 11, 4)

Ta księga Starego Przymierza często mówi o sercu człowieka. Pamiętamy, że ojciec Salamona, Dawid, wołał do Boga, by stworzył w nim „serce czyste”. Mialo to miejsce po cudzołóstwie i zabójstwie męża Batszeby, Uriasza. A dzisiejsze czytanie zauważa, że serce Dawida było szczere wobec Pana, chociaż było nieczyste.

Kiedy zajrzymy do Wulgaty, czyli łacińskiego przekładu Biblii, św. Hieronim używa słowa „perfectum” w odniesieniu do serca Dawida. Hebrajski przymiotnik „salem” oznacza „cały, pełny, kompletny, oddany całkowicie”. Kiedy my słyszymy słowo „doskonały” często pierwszym skojarzeniem jest „bezgrzeszny, bezbłędny, pozbawiony pęknięć i rys”. Tymczasem wyrażenie „perfectum cor” oznaczałoby bardziej „serce niepodzielone”. Autor biblijny mówi, że serce Salomona nie było tak szczere, perfekcyjne, doskonałe, niepodzielone jak serce Dawida.

Szczere serce to takie, które nic nie ukrywa, całe sie odsłania, oddaje, wypowiada. Kiedy Anna modliła się o syna, przyszłego Samuela, wylała swoje serce przed Panem. Niczego nie ukryła. Być szczerym to oddać się całym, nie ukrywać niczego, nie dzielić z nikim innym. To jest bardzo ciekawe, że Bóg pragnie takiej wyłączności z człowiekiem. I rzeczywiście, Dawid zgrzeszył przez cudzołóstwo, zabójstwo, liczenie ludu. Zgrzeszył przeciw Panu, chociaż zabił człowieka, ale serce jego pozostało szczere. Nie oddawał czci innym bogom. Mieć serce podzielone to oddawać cześć czemuś, co nie jest Bogiem. Zgrzeszyć ze słabości a zgrzeszyć przez czynienie z kogoś lub czegoś „Boga” to dwie różne sprawy.

Fałszywa interpretacja mogłaby całą winę zwalić na….kobiety, a jakże, ktoś przecież musi być winien nieszczęścia mężczyzny…. Niemniej jest wyraźnie napisane, że sam Salomon pokochał kobiety z różnych pogańskich krain. I na stare lata uległ ich wpływom. Trudno żeby nagle miały porzucić swoich bogów. Ale być może w tym tekście chodzi o krytykę poligamii, czyli o serce podzielone. Trudno bowiem, zwłaszcza z naszego europejskiego punktu widzenia, bo np. w Afryce jest to wciąż żywa praktyka, pokochać naraz tyle kobiet. Pytanie jaka to jest miłość i o co w niej chodzi. Czy tylko o seks? Czy o udowodnienie, że posiadając tyle żon mężczyzna jest kimś? Jest jednak coś zadziwiającego w tym, że prawdziwa i szczera miłość jest wyłączna.

Mistycy nie piszą już wprost o istnieniu bogów i oddawaniu im czci na równi z Bogiem Jezusa. Piszą natomiast o przywiązaniach, o fałszywym postrzeganiu Boga. Dla mistyków serce szczere to serce wolne, wyzwolone od przywiązań do tego, stworzone. Św. Ignacy Loyola pisze, że mamy kochać Boga, a wszystko inne w Bogu i przez Boga. Przywiązanie jest wtedy, gdy cokolwiek, nawet człowieka kocham poza Bogiem, obok Boga. Ks. Józef Tischner pisze w „Miłości w czasach niepokoju” – świetna rzecz, iż „pojęcie przywiązania staje się kluczem do intepretacji życia wewnętrznego człowieka”. Sama nazwa „przywiązanie” jest ciekawa, bo zakłada więzy, skrępowanie, zatrzymanie w pewnym miejscu, nie można się ruszyć. A ciekawe, że Bóg ciągle nas woła do wyruszenia w drogę, do bycia w drodze, oczywiście wewnętrznie, lecz czasem też wewnętrznie. A na czym polega ta wewnętrzna wolność, która sprawia, że gotów jestem do wyruszenia w drogę?

Jeśli jestem przywiązany do oglądania TV na okrągło, śledzenia wszystkich serwisów informacyjnych, czy kolejnych meczów, to gdy przyjdzie nagle ktokolwiek: dziecko, żona, penitent, przyjaciel i poprosi o pomoc, ale ja odmówię, zasłaniajac swoje przywiązanie tym, że nie mam czasu, albo później, to po prostu dosłownię „nie ruszę się z miejsca”, pozostanę przed szklanym ekranem. Nie jestem wolny. Ale kiedy te same osoby przyjdą i poproszą o coś, ale ja zajęty jestem czymś dobrym, bo wybrałem, ale muszę skończyć, to powiem: chętnie pomogę, ale akurat teraz muszę to skończyć, to nie jestem przywiązany. Oczywiście, gdyby prośba dotyczyła czegoś niecierpiącego zwłoki, dotyczącego zdrowia, życia osoby, zostawię rzecz, którą miałem do zrobienia, chyba że zajmuję się już osobą, której nie mogę zostawić. W każdej sytuacji muszę więc rozeznać, czym powinienem się zająć, bo człowiek nie jest wszechobecny i wszechmocny. Czasem musi podjąć dramatyczne wybory. W każdym razie przywiązanie uniemożliwia rozeznanie.

I znowu powracamy do kwestii oczyszczenia serca, czyli tutaj do uwolnienia od przywiązań do „bogów”. Czymś takim może stać się nawet oglądanie telewizji. Bóg nie dlatego żąda wyłączności, bo bez naszego uwielbienia przestałby być Bogiem, lecz czyni to po to, byśmy sami nie stali się niewolnikami stworzeń.

I ostatnia rzecz. W Ewangelii dzisiejszej do Jezusa przychodzi Syrofenicjanka, poganka, „nieczysta”, której córka opętana jest przez ducha nieczystego. Ale ta „nieczysta” zdolna jest do wiary, do ufności. Sama zdolność człowieka do przywiązania oznacza, że nasze serce szuka kogoś, komu może się oddać, powierzyć. To, co się przywiązuje, pozostaje takim na jakiś czas. Przywiązania się odwiązuje, ponieważ przywiązania nie definiują człowieka. Nigdy nie powinniśmy demonizować żadnego człowieka. Nigdy.

Znamienne, że kiedy Jezus mówi w Kazaniu na Górze (ubiegła niedziela), aby nasze dobre uczynki były widziane przez ludzi, to jednak ci ludzie to nie jest sama ciemność z piekła rodem, skoro widząc nasze dobre uczynki są w stanie chwalić Ojca. Być może z różnych powodów tego Ojca w swoich życiu nie dostrzegają, chociaż żyją w ciemnym świecie.

Serce Salamona nie było tak szczere jak jego ojca. Ale też bywało szczere i mądre. A Dawid szczery wobec Boga też popełniał grzechy, i to bardzo poważne. Mistycy piszą, że tylko Bóg jest w stanie uczynić nasze serca wolnymi, niepodzielonymi, nieprzywiązanymi. Ks. Tischner pisze: „Człowiek choćby nie wiem, jakie wysiłki robił, żeby zerwać z przywiązaniem, to przegra. Ale może się zwrócić do tego, który woła. Ten, kto woła, zawoła tak, że człowiek rzuci to, co go wiąże”. Na tym polega powołanie. Ono ma nas odwiązywać od przywiązań i leczyć. Nie dopiero wtedy, gdy nasze serce będzie pełne, niepodzielone. Powołanie zaczynamy realizować, gdy jesteśmy podzieleni wewnętrznie, ale słyszymy głos Boga, który wzywa nas do wolności przez bycie mężem, ojcem, żoną,matką, osobą samotną, ksiedzem, zakonnikiem….

Dariusz Piórkowski SJ

Brat w wierze, jezuita, prezbiter w: Towarzystwo Jezusowe

0 komentarzy