Zaznacz stronę

Pismo święte demaskuje religijność naturalną

20 lutego, 2026

„Czy zwieszenie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu?” (Iz 55, 5)

„Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?». (Mt 9, 14)

Objawieniem nazywamy odsłonięcie się Boga ludziom i włączenie ich do wspólnoty ze sobą. Szczytem tego Objawienia jest Jezus Chrystus, dla którego wszystko zostało stworzone.

Objawienie konfrontuje nas z ludzkimi wyobrażeniami Boga i przez słuchanie Słowa oczyszcza je, ale też daje poznanie prawdziwego Boga. Już od początku ksiąg Starego Przymierza, nie dopiero w Ewangelii, autorzy natchnieni poddają krytyce tzw. religijność naturalną czy spontaniczną. Zaczyna się już w Księdze Rodzaju, kiedy Bóg w nieco zadziwiający sposób bez okazywania gniewu, zemsty czy obrażenia się na ludzi, którzy zawinili przeciwko Niemu, wychodzi pierwszy do nich, rozmawia z nimi, a nawet szyje ubrania ze skór zwierzęcych, aby byli odporniejsi w „nowym” środowisku życia. Od początku Bóg postępuje z winą człowieka zupełnie inaczej niż Zeus, który karze Prometeusza czy Syzyfa okrutnymi mękami bardziej w odwecie niż chcąc uleczenia winnych.

Potem niemal w każdej księdze następuje podobne „odwrócenie” naszych wyobrażeń o Bogu. Izraelici sądzili, że sprowadzając Arkę Przymierza na pole walki z Filistynami, wygrają z nimi bitwę. Stało się na odwrót. Chcieli „użyć” autorytet Boga, zmanipulować Go, aby pokonać wrogów. W lekkomyślnym złożeniu ślubu przez Jeftego, Bóg Izraela zakazuje w ogóle składania ludzi w ofierze. Dawid opływający w bogactwa i dostatki nagle uświadomił sobie, że Bóg jeszcze nie ma świątyni. Cóż większego człowiek może dać Bogu niż zbudować Mu świątynię? Ale Bóg mówi, że jej nie potrzebuje i że raczej sam Bóg zbuduje dom Dawidowi i jego potomkom. Eliasz w konfrontacji z prorokami Baala niemal szyderczo wyśmiewa ich ludzkie wyobrażenie boga, którego trzeba zaklinać, obłaskawiać, nawet się kaleczyć, aby raczył się obudzić ze snu i zwrócić uwagę na człowieka. Syryjczyk Naaman aż kipiał z wściekłości, kiedy prorok Elizeusz kazał mu sie zanurzyć w wodach Jordanu, a sądził, że prorok wyjdzie, odbędzie jakiś szamański rytuał, pomacha ręką i odejmie trąd. I tak można by dalej wyliczać.

W dzisiejszych czytaniach Bóg objawia jaki post Jemu się podoba. Już prorok Izajasz ogłasza, że Boga nie tyle interesują nasze ofiary, wyrzeczenia, które miałby nagrodzić błogosławieństwem (to nadal jest religijność naturalna), Bóg post „ustawia” relacyjnie. Dla Niego najważniejsze są relacje między ludźmi, jak ludzie traktują siebie. Postem nazywa uwalnianie innych od zła, niewoli, a także uczynki miłosierdzia. Kto tak myślał w starożytności?

Podobnie w Ewangelii. Ciekawe, że uczniowie Jana i faryzeusze poszczą dużo (zapewne nie jedząc) jakby w ogóle nie czytali proroka Izajasza. Nadal kultywują post zgodnie z religijnością naturalną. Jezus nie odrzuca postu, ale wiąże go ponownie z relacją do Niego i innych ludzi. Bóg nie potrzebuje naszych postów dla nich samych. Post ma wyrażać to, co jest w sercu.

Religijność naturalna jest jak bakterie pasożytujące na zębach. Ożywają i namnażają się, gdy otrzymają odpowiednią dawkę cukrów:) Zarówno Stary jak i Nowy Testament są jak sito przez które mamy przesiewać wszelkie religijne praktyki, najpierw przyglądając się intencjom, z jakimi je podejmujemy.

Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo przyjąć objawiającego się Boga. Sobór Watykański II w Konstytucji o Objawieniu Bożym uczy, że”Bogu objawiającemu należy okazać „posłuszeństwo wiary” (por. Rz 16,26, por. Rz 1,5, 2 Kor 10,5-6), przez które człowiek z wolnej woli cały powierza się Bogu, okazując „pełną uległość rozumu i woli wobec Boga objawiającego” i dobrowolnie uznając objawienie przez Niego dane” (Dei Verbum, 5) Nie należy tego rozumieć w takim sensie, że Bóg coś nakazuje i mym mamy bezwzględnie się podporządkować. Posłuszeństwo wiary to najpierw przyjęcie Boga, takim jaki się objawia, nawet jeśli tak bardzo kłóci się to z naszym doświadczeniem, z archetypami zbiorowej świadomości. O wiele łatwiej jest przyjąć Boga trzymanego na dystans, którego się trzeba bać, któremu coś trzeba dać, ale to nie jest Bóg objawiony w historii wiary Izraela i Kościoła.

Dariusz Piórkowski SJ

Brat w wierze, jezuita, prezbiter w: Towarzystwo Jezusowe

0 komentarzy